poniedziałek, 4 stycznia 2016

MAC Pro Longwear Concealer vs. Maybelline Age Rewind Concealer





Witajcie w Nowym Roku!
Wszystkiego najlepszego i oby ten rok nie był gorszy niż poprzedni, a przede wszystkim, by był pełen miłości, zdrowia, ciepła i spełnionych marzeń!



Dzisiaj postanowiłam napisać o moich dwóch korektorach. Jeden z nich już prawie się skończył, drugi jest zużyty w połowie. Zdążyłam wyrobić sobie o nich konkretne zdanie i chcę się z Wami nim podzielić.
Korektor Pro Longwear MAC
Korektor w kolorze NC20 kupiłam w maju ubiegłego roku. Przez 5 miesięcy używałam go praktycznie codziennie. Starałam się go oszczędzać. Teraz ledwo udaje mi się wycisnąć produkt z pompki. Myślę, że gdyby nie felerna pompka, z której wydobywa się za dużo kosmetyku, Pro Longweara starczyłoby jeszcze na dłużej. Może ktoś ma sposób na ten korektor, np. poprzez pozbycie się pompki i wyjmowanie kosmetyku patyczkiem? Nie lubię tak się bawić i przy tym brudzić, szczególnie, gdy się spieszę. Widzicie zresztą jak korektor pobrudził zakrętkę. Kilka razy próbowałam ją dokładnie umyć, niestety bezskutecznie. Opakowanie ani razu mi nie spadło. Jest szklane i przezroczyste i dzięki temu widać ile produktu zostało w opakowaniu. Świetne rozwiązanie.
Korektor jest dość treściwy. Po ogrzaniu palcami lepiej się z nim współpracuje. Ja jednak wolę nakładać go pędzelkiem lub wklepać Beauty Blenderem. Wcześniej miałam gąbeczkę za kilka złotych i też dobrze się spisywała. Krycie kosmetyku określiłabym jako średnie, ale przynajmniej jest to najbardziej długotrwały korektor, jaki kiedykolwiek gościł na mojej twarzy. Nie ściera się w ciągu dnia, nie blaknie ani się nie waży. Pod koniec dnia wygląda praktycznie tak samo jak po nałożeniu. Stosowałam go głównie pod oczy i do tego go polecam. Nie jestem zadowolona z tego, jak ukrywa wypryski. Właściwie tego nie robi, a tylko je uwydatnia. To jest bardzo duży minus, który sprawia, że produkt nie jest uniwersalny.
Ponadto zakrywa niewielkie przebarwienia i bardzo dobrze sprawdza się przy konturowaniu twarzy. Gdy po wyciśnięciu korektora z opakowania, zostawało mi go zbyt wiele, używałam go właśnie do lekkiego rozjaśniania poszczególnych partii twarzy. Kosmetyk szybko zastyga, więc trzeba szybko działać. Do wszystkiego można się przyzwyczaić, a cały makijaż wyglądał dobrze i nie ważył się, mimo że mam do tego tendencję. Pro Longwear ma działanie wysuszające. Dlatego radzę używać kremu pod oczy codziennie pod makijaż i na noc przed zaśnięciem. Obecnie kosztuje 21 euro, co nie jest małym wydatkiem. Po dłuższym zastanowieniu stwierdzam, że cena jest adekwatna do jakości i korektor starcza na długo. Bardzo lubię ten korektor na swojej skórze i podoba mi się spójny efekt przez cały dzień. Będę go dobrze wspominać i jeżeli kiedyś będę miała możliwość, to na pewno kupię go w odcieni NC15. 

Drugi jegomość to Maybelline Age Rewind Concealer w odcieniu Light. Zakupiony dwa miesiące temu? Mniej więcej, nie jestem pewna. Zapłaciłam za niego ponad 7 euro. Obejrzałam sporo filmików na YT i wiele pozytywnych recenzji na blogach, ale mnie ten produkt zupełnie nie zachwycił. Korektor ma słabe krycie. Na początku, od razu po nałożeniu skóra pod oczami wygląda na wypoczętą. Efekt ten nie utrzymuje się długo. Po godzinie, dwóch mam widoczne sińce pod oczami. Nie wygląda to estetycznie. Próbowałam stosować grubszą warstwę i jest dalej tak samo, czyli w moim przypadku krycia nie da się budować. Nie zauważyłam żadnego napięcia skóry. Faktem jest, że produkt nie wysusza okolic oczu. Niestety jest niewydajny, bo po kilku tygodniach stosowania nie ma już połowy. Nie wyrzuciłam gąbeczki, ale czuję, że jest siedliskiem bakterii. Raz zrobił mi się jęczmień. Teraz aplikuję zawartość na rękę i wklepuję pod oczy Beauty Blenderem. Znowu mamy do czynienia z przezroczystym opakowaniem, w dodatku plastikowym, więc nie trzeba się już tak bardzo martwić, że spadnie na podłogę. Korektor potrafi zakryć niewielkie pryszcze i przebarwienia, za co duży plus. Niestety nie kupię go ponownie, bo to taki mały oszust, na którym nie mogę polegać.
Z lewej Maybelline, z prawej MAC. Wydaje się, że są pomarańczowe, ale wrażenie te znika na skórze.
Znacie te korektory? Co możecie o nich powiedzieć? Czekam na Wasze opinie.

25 komentarzy:

  1. Nie używałam ani jednego ani drugiego, ale mam ochotę na MACa;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Korektory maca są na mojej liście, próbowałam już kolory i nc15 jest idealny dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolorki są naprawdę niezłe :) ten nc20 jest całkiem jasny

      Usuń
  3. O tym Maybelline słyszałam wiele dobrego a tu jednak słabiak z niego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, Katosu go też polecała. Napaliłam się na ten korektor, a teraz czekam aż się skończy.

      Usuń
  4. Nie miałam żadnego z nich ale jeśli miałabym wybierać, to zdecydowanie wybrałabym Mac:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że wspomniałaś o kremie pod oczy, który jest obowiązkowy przy stosowaniu Mac Pro Longwear Concealer. Ten korektor to mój aktualny ulubieniec:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :-) szkoda, że nie należy do najtańszych

      Usuń